Sklep z biżuterią sprzedaje rękodzieło? To działa!

Czy sklep z biżuterią zarobi, jeśli będzie sprzedawał rękodzieło powstałe w domach osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z jubilerskimi wyrobami? Trzeba pamiętać, że ludzie ci wkładają wiele serca w pracę, ale efekt nie zawsze jest taki, jakiego byśmy oczekiwali. Siłą rzeczy decydujemy się na produkty, które zostały stworzone w bardziej profesjonalnych warunkach. I jest to pierwszy błąd, ponieważ rękodzieło to wspaniały sposób na zdobycie oddanych klientów.

Sklep z biżuterią https://www.bizuteriapiotrowski.pl/  może wiele zyskać na domowych wyrobach. Dlaczego? Ponieważ po pierwsze, trudno zrobić drugą, identyczną parę. Zazwyczaj jeden wyrób różni się od drugiego detalami. Oczywiście są osoby, które robią hurtowo identyczne rzeczy, ale zdarza się to raczej rzadko. Zwykle eksperymentują z ciekawymi rzeczami. Jeśli powiemy klientom, że drugiej takiej rzeczy nie ma na świecie, możemy być pewni, że wzbudzimy jego zainteresowanie.

W dzisiejszych czasach właściwie każdy może robić biżuterię. Musi mieć do tego jednak pewne zdolności manualne, w przeciwnym razie nic mu z tego nie wyjdzie. Nie stanowi problemu kupienie kamieni szlachetnych, srebrnych czy złotych łańcuszków i zawieszek. W ten sposób klienci mogą zyskać coś wyjątkowego nieco taniej, niż zazwyczaj – tam, gdzie płacą za markę, raczej muszą wydać więcej pieniędzy. Są jednak tacy, którzy w nieco mniej drogi sposób chcieliby nosić to szmaragdy, to rubiny.

Podstawową zasadą, którą w tej sytuacji może wykorzystać sklep z biżuterią, jest reguła niedostępności. Opisał ją Robert Cialdini w swoim „Wywieraniu wpływu na ludzi”. Reguła ta wskazuje mniej więcej na to, że ludzie żywią gorące pożądanie względem przedmiotów, które są zasadniczo limitowane. Siłą rzeczy pojedynczy okaz ręcznie wykonanej biżuterii spełnia tę regułę doskonale. Zauważmy, jak często nęci się nas ofertami w rodzaju „zostało już tylko kilka egzemplarzy”. To tłumaczy na przykład szał wszelkich przecen, w których podstawą staje się potencjalna niedostępność produktu. Tutaj możemy zagwarantować klientowi absolutną wyjątkowość stworzonej rzeczy. Nie zapomnijmy mu wspomnieć o szczegółach samego procesu wykonania – w ten sposób zrobimy dobre wrażenie i przekonamy kupującego o tym, że wiemy, co robimy.

Kolejną wielką zaletą biżuterii wykonanej ręcznie jest to, że stosunkowo łatwo ją naprawić lub zastąpić. Jeśli klient przez przypadek ją uszkodzi, bez problemu zastąpimy brakującą część inną. To wzbudzi zaufanie – gdybyśmy bowiem zaoferowali inny produkt, nawet przeceniony, wyszlibyśmy na dusigroszy. Takiej opinii nie chce mieć żaden szanujący się sprzedawca.

Sklep z biżuterią może natomiast wiele zyskać, oferując ręcznie robioną biżuterię. Nie tylko ma wtedy plakietkę wszechstronnego, ale przede wszystkim wspierającego drobną przedsiębiorczość. Sprzedając wyroby pracy ludzkich rąk wspomagamy ich działalność, sprawiamy, że czują się docenieni. Kto wie, czy nastolatka robiąca w domowym zaciszu kolczyki nie będzie kiedyś wziętym jubilerem, który zacznie pracować w naszym zakładzie. Może nawet go odziedziczy i sprawi, że pewnego dnia będzie popularny niczym wiele znanych marek!

W domowych pieleszach powstają często przepiękne twory. Pamiętajmy, że biżuteria wykonywana pracą własnych rąk jest stworzona z oddaniem. Jeśli prowadzimy sklep z biżuterią zdajemy sobie sprawę, ile wysiłku kosztuje stworzenie pięknego przedmiotu.

Jeśli o marketingu mowa, najlepiej sprawdzi się tu szeptany. Przyjmijmy taką sytuację: klientka wychodzi z nowymi, srebrnymi kolczykami https://www.bizuteriapiotrowski.pl/kolczyki-srebrne stworzonymi przez początkującego jubilera. Koleżanki przyglądają się jej z zazdrością, pytają, gdzie je nabyła, a ona wskazuje nasz sklep. Brawo, rozbiliśmy bank – ludzie będą ciągnęli do nas tłumami.

Biżuterię wykonywaną pracą rąk można również pochwalić się za pomocą mediów społecznościowych. Przyjmijmy, że mamy fanpage na Facebooku. Pokazanie naszym obserwującym tego, co stworzono na ich potrzeby zyska nam wielu potencjalnych klientów. Będzie to dla nas również okazja do tego, by wdawać się w dyskusję na temat wielkich zalet tworzenia domowej biżuterii. Możemy wyjaśnić fanom, jak wielkie korzyści mogą odnieść z posiadania wyjątkowych i jedynych w swoim rodzaju drobiażdżków.

Pracownicy ze Wschodu na polskim rynku pracy

Polski rynek pracy już od jakiegoś czasu notuje deficyt rąk do pracy. Jest to efektem fali emigracji, która rozpoczęła się w chwili otwarcia rynków pracy na Zachodzie dla obywateli polskich, po wejściu naszego kraju do Unii Europejskiej. Ten deficyt od kilku lat skutecznie wypełniają pracownicy ze Wschodu https://apsprofitpolska.pl/pl/rekrutacja_kadr_pracodawcy_pracownicy_ze_wschodu_pl-html – przede wszystkim z Ukrainy, ale też z Mołdawii, Gruzji, czy Białorusi. Mimo, że w branżach takich jak budownictwo, czy rolnictwo, pracownicy ze wschodu stanowią wybawienie dla pracodawców, wielu z nich przerażają formalności, jakich domyślają się przy zatrudnianiu cudzoziemców. Zupełnie niepotrzebnie, bowiem od jakiegoś czasu formalności związane z zatrudnianiem cudzoziemców, są znacznie prostsze.

Jak zatrudnić pracownika ze Wschodu

Aby zatrudnić pracownika ze Wschodu, wystarczy zarejestrować w Urzędzie Pracy oświadczenie o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi, pod warunkiem, że na dane stanowisko, urząd pracy nie znalazł odpowiedniej osoby spośród obywateli Polski. Na podstawie takiego oświadczenia, cudzoziemiec może pracować w Polsce przez 180 dni w ciągu 12 kolejnych miesięcy. Aby pozostać i pracować w Polsce dłużej, musi ubiegać się o pozwolenie w Urzędzie Wojewódzkim, uzasadniając wniosek oświadczeniem pracodawcy o zamiarze dalszego zatrudniania.

 

 

Najczęściej jednak zarówno pracodawcom, jak i pracownikom rotacja jest na rękę. Pracodawcy unikają uciążliwej biurokracji związanej z ubieganiem się o przedłużanie pobytu cudzoziemca, natomiast pracownicy ze wschodu mają możliwość wyjazdu do rodzinnego kraju i spędzenia czasu z rodziną. Zazwyczaj po upływie określonego czasu, kiedy już można ponownie zatrudnić cudzoziemca na podstawie oświadczenia, wraca on chętnie do pracy w Polsce.

Pracownicy, którzy posiadają Kartę Polaka, mogą być zatrudniani bez dodatkowych formalności, na równi z obywatelami polskimi.

Pracodawcy, którzy nigdy jeszcze nie zatrudniali pracowników zza wschodniej granicy, często mają błędne wyobrażenia na temat obciążeń finansowych w związku z takim zatrudnieniem. Na przykład, że pracowników z zagranicy nie dotyczy polska stawka minimalna, albo że nie opłaca się za nich składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Wprawdzie pracownicy ze Wschodu godzą się często pracować za niższe stawki, niż rodacy na analogicznych stanowiskach, ale stawka minimalna dla nich obowiązuje taka sama. Obciążenia z tytułu ubezpieczeń dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, dotyczą ich w takiej samej mierze co Polaków – w tej samej wysokości, ustalanej procentowo na podstawie wynagrodzenia brutto.

Pracownicy ze Wschodu – korzyści

 

 

Pracownicy przyjeżdżający do pracy w Polsce, są często o wiele bardziej zmotywowani, niż Polacy na podobnych stanowiskach. W związku z tym, że przyjeżdżają do Polski wyłącznie w celach zarobkowych i na określony czas, godzą się na pracę po godzinach, pracę zmianową, w nocy, w niedzielę i święta. Nie porzucają pracy i nie mają „syndromu poniedziałkowego”. Po prostu zależy im na pracy i zarobkach, które często stanowią podstawę bytu ich rodzin na Wschodzie.

Przez polskich pracowników są postrzegani neutralnie albo pozytywnie. Jedynie osoby bardzo słabo wykształcone mają obawy przed tym, że zatrudnianie pracowników ze wschodu „zepsuje” rynek pracy w Polsce, czyli  że będzie mniej miejsc pracy, a płace będą rosły wolniej. Nie zapominajmy, że przez cały czas mowa nie o miejscach pracy „odbieranych” Polakom, ale o takich, których nasi rodacy nie chcą. Pracownicy ze Wschodu są bowiem najczęściej zatrudniani przy ciężkich pracach fizycznych, do których mimo nie najmniejszych pensji, ciężko jest zwerbować Polaków.

Najchętniej spośród pracowników ze Wschodu, zatrudniani są obywatele Ukrainy. Stanowią oni najliczniejszą grupę cudzoziemców zatrudnionych w Polsce. Już blisko 20 procent polskich firm zatrudnia obywateli Ukrainy. Najczęściej pracownicy ze wschodu są zatrudniani przy produkcji, w gospodarstwach rolnych i na budowach. Wciąż również chętnie kobiety zza wschodniej granicy są zatrudniane jako gospodynie domowe, osoby sprzątające, czy opiekunki do dzieci. Pracownice te są sumienne, uczciwe, pracowite i mimo że często legitymują się dyplomami wyższych uczelni, z reguły doskonale sobie radzą z powierzonymi pracami domowymi.

Przybysze zza wschodniej granicy często też decydują się na własną, niewielką działalność gospodarczą, czym również przyczyniają się do wzrostu inwestycji w Polsce, a nierzadko podnoszą też poziom zatrudnienia w naszym kraju.  Jak widać zatrudnianie pracowników ze wschodu to proces, który ratuje proporcje na polskim rynku pracy. Niejeden pracodawca deklaruje, że pracownicy ze wschodu uratowali jego interes – terminowość prac na budowie, zbiory na roli i tak dalej.

Nie ulega wątpliwości, że liczba pracowników zza wschodniej granicy będzie rosnąć z pożytkiem dla zakładów pracy i nie tylko, bo dla całej Polskiej gospodarki. Może to analogia nieco na wyrost, ale pamiętajmy, że Stany Zjednoczone również zbudowali emigranci i emigranci utrzymują ich potęgę.